Introligatornia

Arkusze schodzą z maszyny drukującej zgodnie z planem. Termin wysyłki zbliża się jednak niebezpiecznie szybko, bo gotowy nakład wciąż czeka na falcowanie, cięcie lub oprawę. W takiej sytuacji przyspieszenie druku nie pomoże. Trzeba ustalić, na którym etapie wykańczania zlecenia zaczynają stać w kolejce i dlaczego.

Stosy wydruków regularnie czekają na obróbkę

Pojedynczy stos arkuszy przed falcerką nie świadczy jeszcze o problemie. Sygnałem jest kolejka, która rośnie przez kilka dni lub utrzymuje się mimo pracy całej zmiany. Warto zapisywać godzinę zakończenia druku i godzinę rozpoczęcia pierwszej operacji introligatorskiej. Różnica pokaże, ile czasu zlecenie spędza bezczynnie.

Dobrze jest też sprawdzić, czy kolejka dotyczy wszystkich prac, czy tylko określonego formatu, papieru lub sposobu składania. Czasem drukarnia potrzebuje większej wydajności. Innym razem problem wynika z częstych zmian ustawień między różnymi zleceniami.

Maszyna pracuje szybko, ale długo się ją ustawia

Prędkość podana w specyfikacji opisuje pracę urządzenia po ustawieniu. Przy wielu krótkich seriach równie ważny jest czas przygotowania kolejnego zlecenia. Jeśli operator przezbraja falcerkę przez kilkadziesiąt minut, a samo składanie trwa niewiele dłużej, wyższa prędkość produkcyjna nie rozwiąże opóźnień.

Przy porównywaniu maszyn introligatorskich warto więc zestawić czas ustawienia, zakres obsługiwanych formatów i liczbę osób potrzebnych do pracy. Urządzenie, które szybciej przechodzi między typowymi dla drukarni zleceniami, może przynieść większą zmianę niż model o wyższej prędkości maksymalnej.

Oprawa czeka na brakującą część nakładu

Książka lub katalog nie trafi do oklejarki, jeśli jedna ze składek nadal czeka na sfalcowanie. Podobnie linia zbierająca zatrzyma się, gdy zabraknie choćby jednej części kompletu. Takie przestoje trudno dostrzec, jeśli drukarnia śledzi wyłącznie termin zakończenia druku i termin wysyłki.

Pomaga prosta ewidencja przekazania składek między stanowiskami. Operator widzi wtedy, co już przygotowano, czego brakuje i które zlecenie powinno wejść na maszynę jako następne. Mniejsze ryzyko pomyłek oznacza też mniej pracy przy ponownym kompletowaniu nakładu.

Nadgodziny stają się sposobem na dotrzymanie terminu

Jeśli zespół introligatorni regularnie zostaje po godzinach lub drukarnia często zleca wykańczanie na zewnątrz, plan produkcji wymaga przeglądu. Trzeba porównać liczbę zleceń, czas ich przygotowania oraz obciążenie poszczególnych stanowisk. Przyczyną może być jedna przeciążona operacja, a nie wydajność całego działu.

Dopiero takie dane pozwalają zdecydować, czy zmienić kolejność prac, usprawnić przekazywanie materiału, czy kupić urządzenie. Celem jest terminowa wysyłka gotowego produktu. Samo szybsze zadrukowanie arkuszy jej nie zapewni